piątek, 22 listopada 2024

Ostatnie dwie części filmowego Hobbita: czyli jak przedobrzyć 


Byłem bojowo nastawiony na kolejne dwie części Hobbita, po obejrzeniu pierwszej,  jednakże ich długość trochę mnie dobiła...

 Właściwie wrażenia były takie same jak po Jedynce. Problemem były przydługie wstawki łączące fabułę z Władcą Pierścieni, nic do nich nie mam, ,bo to był wspaniały pomysł, jednakże były niepotrzebnie długie. Trochę zaburzając właściwą akcję, czy adaptację Hobbita. Nie mam nic przeciwko romansowi Krasnoluda z Elfką, jakkolwiek zdaje sobie sprawę, że dla niektórych to bardzo kontrowersyjny pomysł. Mam wrażenie że większą uwagę skierowano na akcję, niż na budowę postaci, po za tym przemiana charakteru Thorina Dębowy Tarczy wyglądała trochę słabo. Ciągłe zbliżenia na twarz, jednak nie pomagały za bardzo.

oba filmy oceniam na

6/10

sobota, 16 listopada 2024


Hobbit: Niezwykła Podróż - Wrażenia po seansie.


Czy Hobbit Petera Jacksona dorównał książce? Czy osiągnął swój cel? Czy ja jako widz byłem zadowolony? Czy nie był zbyt krindżowaty?


 Muszę przyznać, że jako fan twórczości Tolkiena początkowo byłem zażenowany filmem i nawet nie chciałem tracić czasu na jego oglądanie. Wygląd Krasnoludów był jednym z problemów dręczących moje zmysły. W głowie miałem raczej przedstawienia Krasnoludów z Hobbita, wydanego wraz z ilustracjami i szkicami Alana Lee. Wygląd ich nie odpowiadał moim wyobrażeniom, przez to film był niewarty oglądania. 

Po wielu latach postanowiłem jednak dać szansę Peterowi Jacksonowi i jego podopiecznym. Myślę że nie żałuje. Mogę od razu powiedzieć, że wydaje mi się iż nowo zelandzkiemu reżyserowi udało się uchwycić ducha książki, jednocześnie nie adaptując jej w niewolniczy sposób. 

Muszę przyznać, że Krasnoludy i ich królestwo w Ereborze, skojarzyło mi się mocno ze steampunkiem. Styl reżyserii i praca kamery, oczywiście jest znakiem charaktrestycznym Petere Jacksona, szczególnie długie, monumentalne ujęcia od dołu i od góry. Wizja Jacksona zaczęła do mnie przemawiać w momencie gdy zabrzmiał: Far over the Misty Mountains.
 
Wśród kreacji aktorskich należy wyróżnić szczególnie Bilba (Martin Freeman) i Thorina Dębowej Tarczy (Richard Armitage), choć pozostałe postaci Krasnoludów i Gandalfa nie pozostaja daleko w tyle, szczególnie w scenach zbiorowych. Dialogi były mocną stroną filmu. 

Fabuła jest czy bardziej zgodna z książką, wszelkie odchyły jakie są dla mnie akceptowalne. Efekty specjalnie były podobne do tych z adaptacji Władcy Pierścieni. Atmosfera filmu odpowiada atmosferze książki - czyli jest doskonałą przygodą. Wesołe piosenki dodały filmowi efekt musicalowy, nieobecny we Władcy Pierścieni. Nadmiar efektów CGi, nie odbierał, na szczęście,  wrażenia realności. Krajobrazy Nowej Zelandii, podobnie jak we Władcy, były wspaniałe i zapierały dech w piersiach. 

Myślę że jeżeliby porównać pierwszą część filmowej trylogii Władcy Pierścieni, wrażenia byłyby podobne. 

Stawiam 8/10 

8, bo niektóre sceny walki były zbyt naciągane. 



  Brutalista – za długi epos.   Wspaniały film Brady Coberta, nagrodzony srebrnym lew na międzynarodowym festiwalu w Wenecji. Inny niż d...